Rzecz jasna, nie mam pojęcia, kim jesteś. Wiem jednak, do kogo adresuję ten blog. Wiem, o jakich Czytelnikach myślę.

Z różnych powodów klepiesz biedę. Może jakoś wiążesz koniec z końcem, ale nie masz żadnych oszczędności, nie inwestujesz pieniędzy – po prostu nie masz z czego odkładać ani czego inwestować.

Dlaczego? To nie ma znaczenia, ale

  • może pracujesz w tej marnie opłacanej części budżetówki, może jesteś „dziadem kultury” i zarabiasz mniej niż kasjerka w Lidlu;
  • może jesteś po rozwodzie, masz pod opieką dzieci, a alimentów njet albo są minimalne, więc ledwo spinasz budżet;
  • może – tak jak ja – masz do spłacenia kredyt albo kilka, skąd zatem miał(a)byś mieć nadwyżki finansowe?
  • może opiekujesz się kimś chorym, niepełnosprawnym;
  • z jakichkolwiek innych powodów, wyłączając lenistwo, nie gromadzisz ani nie inwestujesz pieniędzy, bo ich nie masz;
  • być może masz już za sobą odwiedziny w iluś blogach finansowych i wielkie związane z tym rozczarowanie.

Taka jest Twoja sytuacja. Ale to nie wszystko.

Ja zakasałem rękawy i wziąłem się do roboty. Ten blog jest po to, byś mi towarzyszył(a) i przystąpił(a) do działania razem ze mną. Każde na swoim poletku. A może w jakimś momencie razem, czemu by nie?

Zakładam więc, że:

  • chcesz zmienić swoją sytuację, nie chcesz w niej tkwić dalej;
  • dasz się przekonać, że poświęcenie odrobiny czasu na działanie może przynieść efekty;
  • rozumiesz, że nic nie przyjdzie całkiem za darmo i że aby coś wyjąć, trzeba najpierw coś włożyć;
  • nie gardzisz nawet najdrobniejszymi kwotami, bo wiesz, że to z nich składają się te większe i jeszcze większe;
  • nie boisz się działania długofalowego, obliczonego na lata, nie na dni, tygodnie czy miesiące.

Jeżeli jest to przynajmniej w większości strona o Tobie, zapraszam Cię do lektury i wyciągnięcia dla siebie korzyści.

Będą.